monitoring pozycji
Egon i Łatek - pogodny golden i wiekowy kot. Łączy ich męska przyjaźń - szorstka i pozbawiona sentymentów. Dzięki nim świat jest lepszy - nie tylko dla autorki tego bloga.
Kategorie: Wszystkie | Egon | Łatek
RSS
sobota, 14 lipca 2018

Łatek bardzo chciał żyć. Chyba czuł się za mnie odpowiedzialny - spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Czekał na mnie na parkingu, gdy wracałam późnym wieczorem lub w nocy z imprez, przedstawień, koncertów. Spał ze mną. Kiedyś towarzyszył mi podczas nauki, później - przy pracy (bo pracuję głównie w domu). W ostatnim czasie, gdy już był naprawdę słaby, godzinami spał ukryty za moim monitorem i czasami straszył mnie albo gości, nagle się z zza niego wyłaniając. Pół swojego życia spędził, grzejąc się na moim biurku pod lampą. Kiedy w 2011 roku w nocy dostałam krwotoku i dusiłam się własną krwią, to on obudził moją mamę. Przeleżał ze mną całą zakrzepicę. Wyczuwał mój ból i układał się dokładnie tam, gdzie bolało. 

razem

I może dlatego tak trudno mu się odchodziło, chociaż w pewnym momencie powiedziałam mu, że wypełnił swoją misję i może pójść spokojnie dalej, ja sobie poradzę. A jednak trwał, chociaż wyniki miał takie, że każdy inny kot już by nie żył. Mój mały, osobisty Terminator ;)

łatekmajCo ciekawe - podupadł na zdrowiu, gdy odszedł Egon. Nigdy się specjalnie nie przyjaźnili, nie bawili, to była raczej szorstka, męska przyjaźń. Ale gdy zniknął z naszego domu Egon, a potem jego zapach i wszystkie psie akcesoria, Łatek zaczął marnieć w oczach - z dnia na dzień. W połowie stycznia okazało się, że choruje na nerki. Udało mu się jeszcze powygrzewać na wiosennym słoneczku i wyjechać ze mną na wieś, na majówkę. Zmarł 19 maja 2018 roku. Miał prawie 17 lat.

Pani Weterynarz powiedziała mi, że to był bardzo uczłowieczony kot. Uczłowieczony i upsiony - bo psy towarzyszyły mu przez całe życie, tak samo jak książki. Lubił sypiać na moich podręcznikach, lekturach, kserówkach i papierach. Gdy skończyłam studia i rzuciłam doktorat, przerzucił się na spanie na rachunkach (ale tych było stanowczo za mało, wykorzystywał więc każdy pojawiający się na moim biurku skrawek papieru). 

Był kotem podróżującym - jeździł z nami na wieś - najpierw w koszyku, później na smyczce. Nie lubił jazdy samochodem, ale na Ruince bardzo mu się podobało. Sypiał tam na szerokich parapetach i właził na drzewa. Znikał zawsze, gdy zauważał, że znowu zanosi się na podróż. Bywało, że siedzieliśmy spakowani i czekaliśmy na powrót kota.

W czasie swojego długiego życia miał wiele przygód. Jego najbardziej spektakularnym wyczynemłatekformat było skasowanie z gadu-gadu mojego bliskiego kolegi, który nie chciał potem uwierzyć, że usunął go kot. Nigdy też nie zapomnę, jak tuż przed egzaminem Łatek zwymiotował na mój podręcznik z łaciny - w sumie to zalał cały łaciński zestaw - podręcznik, notatki i fiszki. Chyba nie lubił tego przedmiotu ;)

W mojej książce "Cykor" Marta Kurczewska przedstawiła go tak, że trudno było uwierzyć, iż nigdy go nie widziała. Czasami mamy pokazywały swoim dzieciom Łatka spacerującego dookoła bloku, mówiąc, że to ten kot z bajki. 

Wniósł w moje życie wiele dobra. Z każdym rokiem był bardziej przytulaśny. Im starszy, tym więcej okazywał uczuć. Bywał bardzo zabawny w swoim uporze. Żył, tak jak chciał. Jak kogoś nie lubił, to ostentacyjnie wychodził z pokoju albo sikał mu na aktówkę. Miał charakterek i własne zdanie na wiele tematów (np. karmę spożywał tylko w sosie). Był niepodzielnym królem naszego domu. 

Niejedno razem przeżyliśmy. Nie umiem się przyzwyczaić do tego, że już go nie ma. Że nikt nie czeka, aż ułożę się do snu. Że nasz zgrany team chwilowo musi radzić sobie osobno. 

łateksleep

23:03, blondyn_i_blondyna83 , Łatek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 stycznia 2018

- To jest ciężko chory pies. Nie do uratowania - usłyszałam w połowie grudnia. 

Miałam jednak nadzieję na odroczenie wyroku - w przypadku Igora były to lata. Jednak rak kości rządzi się swoimi prawami. Z Egonem pożegnaliśmy się drugiego dnia 2018 roku.

egon2018

Zostawił po sobie wiele wspomnień - samych radosnych. Zostawił dużo ciepła w sercach - po jego śmierci pisało do mnie sporo osób. Że nigdy nie spotkali tak radosnego psa, że przypominają sobie wspólne przygody, że płaczą. Płaczą po kimś, komu zawsze śmiała się mordka. 

Egon zostawił też po sobie urodzinowego kuraka. Dźwięk obgryzanej gumy budził mnie w każde Boże Narodzenie, odkąd pojawił się w naszym domu. W tym roku kurakiem Egona zajmuje się jakiś pies w schronisku. 

Eguś cierpiał po cichu - nie rozumiał, co się dzieje, pchał się do łóżek, do człowieka, chciał być tulony i pocieszany, nie spał, dyszał w pokoju moich Rodziców, jakby starając się nie mącić mojego spokoju. Najlepiej czuł się na dworze, widocznie chłód przynosił mu ulgę, niechętnie wracał do domu, ale jakiekolwiek spacery z dnia na dzień przestały być możliwe. Wychodził tylko przed blok. Ostatni raz wybiegł do mnie radośnie w Nowy Rok. Chciałam się z nim przejść (o 3 w nocy;), taki był szczęśliwy i zadowolony, ale przeszliśmy zaledwie kawałek i trzeba było zawrócić. Dusza chciała, noga nie dawała rady. 

Zwiększaliśmy dawki leków przeciwbólowych, aż doszliśmy do ściany. Nic więcej nie można było zrobić, a pies cierpiał. Trzeba było pozwolić mu pójść dalej. 

egonlake

Całym sercem wierzę, że z jakiegoś powodu Eguś musiał ruszyć w dalszą drogę. Po coś. Dla kogoś. Z psiego ziemskiego życia wziął wszystko, co najlepsze. Był rozpieszczany, hołubiony, miał do dyspozycji jezioro, rzekę, lasy, patyki i miłość :) Dużo miłości. Chorował krótko. Zasnął w gabinecie, do którego chadzał z prawdziwą przyjemnością - taki już był, kochał nawet weterynarza i sam do niego zbaczał podczas spacerów ;) Cierpliwie znosił wszystko, co mu się zdarzyło w ostatnich tygodniach. Uśmiechał się, dawał łapkę do pobierania krwi, leżał spokojnie, gdy robiono mu rentgena. 

Za młodu zdarzało się Egonowi zjeść coś ze stołu i kraść jedzenie. Pod szczególnym nadzorem trzeba go było mieć podczas każdego grilla. Zjadał gorące, zdobyte cichaczem kiełbasy i naleśniki. Swego czasu pochłonął też skierowanie do gastrologa i owinął się w linkę wędkarską nad jeziorem. Poza tym nie narobił żadnych szkód - nie zjadł ani pół kabla, nie obgryzał mebli, wózków, podnośników. Anioł, nie pies. 

Bardzo mi pomógł, gdy odszedł Igor. Mój antydepresant, kumpel, fizjoterapeuta. Jeszcze nie do końca wierzę, że już go z nami nie ma. Cały czas mam wrażenie, że za chwilę wróci. 

Egonku, wiem, że miałeś tam coś pilnego do załatwienia. Dziękuję, że byłeś i nauczyłeś mnie, jak niewiele potrzeba do szczęścia. Myślami i sercem z Tobą. Liczę na miłe spotkanie, gdy i na mnie przyjdzie czas. Będę wypatrywać tam, po drugiej stronie Twojej uśmiechniętej mordki :) Kto wie, może pozwolą nam wtedy zjeść wspólnie jakąś kiełbasę albo stanąć w kolejce po waniliowego loda, jak co roku na Paprocanach :)

Do zobaczenia. Do spotkania. Dobranoc.  

lastphoto

Nasze ostatnie zdjęcie. Nowy Rok 2018

00:57, blondyn_i_blondyna83 , Egon
Link Komentarze (3) »
środa, 06 września 2017

Od wczoraj Łatek przekonuje mnie, że najlepsze, co możemy zrobić w tych okolicznościach przyrody (leje i wieje), to wspólnie leżakować całymi dniami pod kocem. Muszę przyznać, że jest to jakiś sposób na tę przedwczesną jesień. Kot, kocyk, książka i deszcz za oknem zupełnie nie przeszkadza, po prostu robi klimat ;)

Łatek

23:05, blondyn_i_blondyna83 , Łatek
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 sierpnia 2017

- Tato, czy ja dobrze widzę, że Łacio układa się na moich czarnych topach?

- No, chyba nie oczekujesz, że go teraz przegonię?

No, nie. Już dawno temu nauczyłam się, że w tym domu tak naprawdę rządzi Łacio Wszechwładny ;) Któż by się ośmielił? Niech sobie chłopak leży. W końcu nie na darmo Kasia Ha kupiła mi kilkanaście rolek do czyszczenia ubrań :D Będziemy skubać.

Łatek

wtorek, 11 lipca 2017

Budzę się wczoraj i pierwsze, co widzę, to mojego psa, który patrzy na mnie z podejrzaną miną. Zdziwiłam się, bo o świcie Egon jest nieprzytomny i chrapie w najlepsze, nic go nie rusza, zmienia tylko boczki i jeśli może, to śpi do dziesiątej. Tymczasem wczoraj o poranku nie spał, co więcej - spoglądał na mnie jakiś taki zakłopotany. Ostatni raz widziałam go takiego ponad 5 lat temu, kiedy to, za szczenięcych lat, zdarzało mu się walnąć w domu kupę. 

I gdy wciągałam mocniej powietrze (czyżby jednak...?), zerknęłam na zegarek. I zrozumiałam. Ta mina to było swego rodzaju pytanie, a nawet można rzec sugestia, a mianowicie: "Magda, czy ty godzinę temu nie miałaś wstać do pracy?" :D On najwyraźniej słyszał budzik. Ja nie :P

Poniedziałek. Cóż tu więcej mówić ;) 

egon

Wakacyjny Egon :) fot. Julia Korus

23:25, blondyn_i_blondyna83 , Egon
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 kwietnia 2017

eguswaucieOstatnio nieopatrznie zabrałam Egona na parking, by razem ze mną asystował Gazeli przy zmianie koła w aucie. Nieopatrznie, bo mój pies natychmiast wpakował się do samochodu, gotowy na wycieczkę. Bydlak, czyli mój volkswagen, kojarzy mu się tylko z przyjemnościami - z wyprawami nad rzekę i na wieś. Nie dziwne więc, że puściły mu nerwy, a emocje sięgnęły zenitu - szczęśliwy, że oto znowu gdzieś jedziemy, ujadał i szczekał na całe osiedle, domagając się, by wsiadać i ruszać! :D W końcu czekał na to całą zimę!

Jego rozczarowanie było ogromne, gdy okazało się, że jednak nic z tego. Musi biedaczek jeszcze poczekać, aż wiosna nieco się rozhula i uraczy nas ciepłem. Tymczasem więc pozostaje mu standardowy zestaw spacerowy - Jezioro Paprocańskie i tyski las :) Cóż zrobić, tegoroczny sezon na wycieczki jeszcze dla nas nie został otwarty.  

14:54, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 kwietnia 2017

- Tato, Marian zniknął. Wyszedł na spacer i nie wrócił. 

- Przeznaczenia nie oszukasz. A on był od początku przeznaczony lisom. 

Mam jednak nadzieję, że Marian, moja wakacyjna znajda, nie skończył jako czyjś posiłek. Od małego w końcu miał farta. Może więc po prostu zmienił miejsce zamieszkania. Jakby nie było - szkoda :( 

marian3

11:45, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 kwietnia 2017

- Czy mi się wydaje, czy on się wyleguje na moich czarnych topach?

- Chyba nie masz serca go stąd przeganiać?

Czasami jeszcze zdarza mi się walczyć z wszechobecną sierścią, ale w sumie to się już przyzwyczaiłam. Coby nie robić i tak jest WSZĘDZIE ;) A kota śpiącego smacznie w szafie grzech budzić, prawda? Zwłaszcza Seniora Łacia, który przecież jest niepodzielnym Królem naszego mieszkania. 

laciowszafie

22:34, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 marca 2017

Łatek poczuł wiosnę w kościach. 

Parę dni temu dostałam wiadomość od Gazeli:

"Madzia, Łatek chyba chodzi po osiedlu i szuka Cykora, bo imituje dźwięki dziecka i nawołuje, coś w stylu łeeeeeeeełeeeeeełuuuuu. Hehe widać nie jest taki stary jeszcze, skoro mu amory chodzą po głowie". 

No, cóż. W marcu koty (jak widać także te wykastrowane), w kwietniu psy, a w maju my. Praw natury nie zmienimy. 

wiosennylacio

Gotowy na wiosnę Łacio pozdrawia serdecznie :) fot. Kasia Kowieska

23:40, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 lutego 2017

Schronisko w Bytomiu, przy którym na psim cmentarzu leży Ajkuś, wpadło na świetny pomysł i zorganizowało walentynkowy spacer z podopiecznymi. Dzięki temu w ostatnią niedzielę miałam okazję poznać Stefę. Stefa niczym się (niestety) nie wyróżnia, jest zwyczajna, przeciętna i... samotna :( Świetnie dobiera trasy spacerowe - wszyscy szli z psiakami do parku, a nas Stefa wyciągnęła na krajoznawczą wycieczkę po mieście. Pozwiedzaliśmy ;) 

stefa

Stefa jest mała, grzeczna i na pewno doceni nowy dom - gdy tylko skojarzyła, że mamy smaczki i jesteśmy skupieni na niej, szybko zaczęła odganiać wszystkie inne podchodzące do nas psy. Widocznie więc tęskni za tym, by mieć swojego człowieka, swoje jedzonko i swoje nagrody. Smakoszka - przekłada jedzenie nad piłeczkę (kupiłam jej taką czyszczącą zęby, ale wzgardziła, ostatecznie więc o zęby zadbał pies zwany przeze mnie Parówką ;). 

Kochani, jeśli właśnie szukacie czworonożnego przyjaciela, pomyślcie o Stefie. Podajcie info dalej. Przekażcie innym. Ona naprawdę ma marne szanse na adopcję, bo niczym się nie wyróżnia. 

Polecam też, by zaglądać na stronę i profil bytomskiego schroniska. Tam wiele się dzieje, zwierzakom można przekazać 1%. Spacer był świetnie zorganizowany, panowała przemiła atmosfera i - co najważniejsze - wszystkie psiaki wyszły na przechadzkę, niektóre więcej niż jeden raz. Tego typu akcje mają tam być powtarzane. Serdecznie polecam i zachęcam do udziału :) Radość psiaków bezcenna, a przy okazji można też spotkać się i pogawędzić z prawdziwymi psiarzami o wielkich sercach :)

schronisko

fot. Schronisko w Bytomiu

21:56, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13