monitoring pozycji
Egon i Łatek - pogodny golden i wiekowy kot. Łączy ich męska przyjaźń - szorstka i pozbawiona sentymentów. Dzięki nim świat jest lepszy - nie tylko dla autorki tego bloga.
Kategorie: Wszystkie | Egon | Łatek
RSS
sobota, 06 stycznia 2018

- To jest ciężko chory pies. Nie do uratowania - usłyszałam w połowie grudnia. 

Miałam jednak nadzieję na odroczenie wyroku - w przypadku Igora były to lata. Jednak rak kości rządzi się swoimi prawami. Z Egonem pożegnaliśmy się drugiego dnia 2018 roku.

egon2018

Zostawił po sobie wiele wspomnień - samych radosnych. Zostawił dużo ciepła w sercach - po jego śmierci pisało do mnie sporo osób. Że nigdy nie spotkali tak radosnego psa, że przypominają sobie wspólne przygody, że płaczą. Płaczą po kimś, komu zawsze śmiała się mordka. 

Egon zostawił też po sobie urodzinowego kuraka. Dźwięk obgryzanej gumy budził mnie w każde Boże Narodzenie, odkąd pojawił się w naszym domu. W tym roku kurakiem Egona zajmuje się jakiś pies w schronisku. 

Eguś cierpiał po cichu - nie rozumiał, co się dzieje, pchał się do łóżek, do człowieka, chciał być tulony i pocieszany, nie spał, dyszał w pokoju moich Rodziców, jakby starając się nie mącić mojego spokoju. Najlepiej czuł się na dworze, widocznie chłód przynosił mu ulgę, niechętnie wracał do domu, ale jakiekolwiek spacery z dnia na dzień przestały być możliwe. Wychodził tylko przed blok. Ostatni raz wybiegł do mnie radośnie w Nowy Rok. Chciałam się z nim przejść (o 3 w nocy;), taki był szczęśliwy i zadowolony, ale przeszliśmy zaledwie kawałek i trzeba było zawrócić. Dusza chciała, noga nie dawała rady. 

Zwiększaliśmy dawki leków przeciwbólowych, aż doszliśmy do ściany. Nic więcej nie można było zrobić, a pies cierpiał. Trzeba było pozwolić mu pójść dalej. 

egonlake

Całym sercem wierzę, że z jakiegoś powodu Eguś musiał ruszyć w dalszą drogę. Po coś. Dla kogoś. Z psiego ziemskiego życia wziął wszystko, co najlepsze. Był rozpieszczany, hołubiony, miał do dyspozycji jezioro, rzekę, lasy, patyki i miłość :) Dużo miłości. Chorował krótko. Zasnął w gabinecie, do którego chadzał z prawdziwą przyjemnością - taki już był, kochał nawet weterynarza i sam do niego zbaczał podczas spacerów ;) Cierpliwie znosił wszystko, co mu się zdarzyło w ostatnich tygodniach. Uśmiechał się, dawał łapkę do pobierania krwi, leżał spokojnie, gdy robiono mu rentgena. 

Za młodu zdarzało się Egonowi zjeść coś ze stołu i kraść jedzenie. Pod szczególnym nadzorem trzeba go było mieć podczas każdego grilla. Zjadał gorące, zdobyte cichaczem kiełbasy i naleśniki. Swego czasu pochłonął też skierowanie do gastrologa i owinął się w linkę wędkarską nad jeziorem. Poza tym nie narobił żadnych szkód - nie zjadł ani pół kabla, nie obgryzał mebli, wózków, podnośników. Anioł, nie pies. 

Bardzo mi pomógł, gdy odszedł Igor. Mój antydepresant, kumpel, fizjoterapeuta. Jeszcze nie do końca wierzę, że już go z nami nie ma. Cały czas mam wrażenie, że za chwilę wróci. 

Egonku, wiem, że miałeś tam coś pilnego do załatwienia. Dziękuję, że byłeś i nauczyłeś mnie, jak niewiele potrzeba do szczęścia. Myślami i sercem z Tobą. Liczę na miłe spotkanie, gdy i na mnie przyjdzie czas. Będę wypatrywać tam, po drugiej stronie Twojej uśmiechniętej mordki :) Kto wie, może pozwolą nam wtedy zjeść wspólnie jakąś kiełbasę albo stanąć w kolejce po waniliowego loda, jak co roku na Paprocanach :)

Do zobaczenia. Do spotkania. Dobranoc.  

lastphoto

Nasze ostatnie zdjęcie. Nowy Rok 2018

00:57, blondyn_i_blondyna83 , Egon
Link Komentarze (3) »