monitoring pozycji
Egon i Łatek - pogodny golden i wiekowy kot. Łączy ich męska przyjaźń - szorstka i pozbawiona sentymentów. Dzięki nim świat jest lepszy - nie tylko dla autorki tego bloga.
RSS
środa, 19 lutego 2014

Siedzimy sobie wczoraj z Blondynami, ja piszę przy biurku. Nagle Igor wstaje, podchodzi do drzwi i patrzy na mnie bezradnie - chce wyjść, a sam już nie otworzy, bo unika nie tylko szerokiego rozwierania pysia, ale też ciągnięcia czegokolwiek.

- Egon, otwórz wujkowi - mówię, Egon więc wstaje, podchodzi i otwiera drzwi. Igor wychodzi, a mnie łezka kręci się w oku ze wzruszenia.

Nawet nie wiem, kiedy młody z głuptaka...

 egon

... zmienił się w psa pracującego (poniżej podczas nauki szukania telefonu).

 egonp

Igor już się nie pcha, by podnosić przedmioty, które spadły, ale nadal lubi włączać światło. Trenujemy więc w trójkę, komendy są podzielone i odpowiednio dopasowane do możliwości. Śmiejemy się, że jak tak dalej pójdzie, to Egon będzie Łatkowi otwierał okno - zawsze się okropnie denerwuje, gdy nie ma go kto wpuścić i miauczy wniebogłosy, siedząc na parapecie ;) A jeśli Eguś pomaga mnie, pomaga Igorowi, to kota pewnie też obsłuży...

17:10, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 10 lutego 2014

Śniło mi się dzisiaj, że dostałam się w zaświaty, do jakiegoś dziwnego miejsca, które na pewno nie było niebem. Wyglądało trochę jak hotel. Był ze mną Igor. Zbliżała się pora spania i babeczka, która mnie oprowadzała, wsunęła go do takiej szatniowej szafki. Zniknął w niej, a właściwie wchłonął się w nią, co mnie zaniepokoiło. Przewodniczka, widząc, że się wystraszyłam, powiedziała, żebym się nie martwiła, bo to nie jest Igor, tylko taki fantom i rano znowu go wyciągnie.

- To gdzie jest mój pies? - zapytałam.
- Został - odpowiedziała, dając mi do zrozumienia, że tylko ja umarłam, a Ajki nadal żyje.
- Jak został, jak ja się nim przecież opiekuję! Najlepiej! Nikt się nim tak nie opiekuje! - zdenerwowałam się nie na żarty.

Zostawiono mnie samą, przewodniczka zniknęła za jakimiś drzwiami, z kimś dyskutowała i w pewnym momencie usłyszałam, jak mówi:

- Dajmy jej jeszcze rok, bo ona bez tego psa tu nie wytrzyma, rok wystarczy...

I się obudziłam.

Jak widać, jeśli chodzi o Igora, jestem w stanie awanturować się w każdych okolicznościach i żadne kompromisy nie wchodzą w grę :)

15:47, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (6) »