monitoring pozycji
Egon i Łatek - pogodny golden i wiekowy kot. Łączy ich męska przyjaźń - szorstka i pozbawiona sentymentów. Dzięki nim świat jest lepszy - nie tylko dla autorki tego bloga.
RSS
sobota, 25 sierpnia 2012

Gdy czytam o efektach choroby popromiennej (pozdrowienia dla dzielnej Chustki!), to utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze zrobiliśmy, rezygnując z naświetlań Igora w Słowenii i spędzamy czas tak:

czesanko

Ale pewności nigdy nie będę mieć.

16:35, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (5) »
czwartek, 23 sierpnia 2012

Dzisiaj na spacer poszliśmy z Ewcią - wieczór piękny, upalny, spokojny, mamy taki szlak, gdzie między blokami są spore tereny trawiaste i gdzie właściciele chodzą z pieskami na spacerki.

Towarzystwo w humorach zabawowych (Egon) i refleksyjnych (Igor), więc jeden chciał do ludzi, a drugi do krzaków.

W pewnym momencie, gdy dochodziliśmy do terenu bardziej uczęszczanego, mówię:

- Ewa, uważajmy, żeby Egon nie poleciał do sklepu.

- Spokojnie, zamknięty - zapewniła mnie Ewa.

Ale sklep - dokładnie supermarket - nie był zamknięty. Automatyczne drzwi otworzyły się tuż przed Egusiową mordą i... już go nie było. Ewa, gdy wpadła do środka, widziała tylko umykający biały ogon. Egusia odnalazła na nabiale, gapiącego się na pełne produktów chłodziarki (nic nie zjadł!).

Śmiejemy się, że młody stwierdził, iż czas na kolejny etap socjalizacji i szkolenia, bo obecny (chodzenie przy nodze, chodzenie przy wózku, chodzenie przy nodze, chodzenie przy wózku itd.) nieco go znudził.

A tak naprawdę, to miałam nauczkę, że do chodzenia bez smyczy, to Egon musi dorosnąć. Ciągle zapominam, że to nie Igor, który poczeka, gdy go o to poproszę.

P.S. Mnie te automatyczne drzwi na koniec przytrzasnęły, bo oniemiała stanęłam w progu.

22:55, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (3) »
wtorek, 21 sierpnia 2012

Ledwo co publicznie pochwaliłam Egona, od razu wpakował się w aferę i to nie byle jaką - policyjną. W leniwe, niedzielne popołudnie na nasze spokojne osiedle, a właściwie na wielki trawnik za blokiem, alejką wjechał skuter, a za nim radiowóz. Okrążyli mojego Tatę z psami i sąsiadkę, która wyprowadzała swoją sunię i ruszyli między bloki, co było bardzo niebezpieczne, bo o tej porze roku na naszym podwórku i w jego okolicach bawi się mnóstwo biegających samopas dzieci.

Egon szybko zorientował się w sytuacji i dołączył do pościgu. Chyba myślał, że to jego ulubiona zabawa w nieco zmienionym składzie, bo często dzieciaki bawią się z nim w berka. Pognał więc jak szalony. Na szczęście uciekinier (ten na skuterze) stracił równowagę, sprawa zakończyła się przed naszym blokiem. Egona Tata znalazł przy radiowozie, a jakże.

Powinnam chyba rozważyć, czy nie zatrudnić Egona na drugi etat - jako psa policyjnego, a najlepiej gończego. W pierwszej swojej akcji dał z siebie wszystko :D

23:08, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (4) »
niedziela, 12 sierpnia 2012

Ja nie ;) Jak z jednym ćwiczę, to drugiego muszę wystawić do innego pokoju. Ale na przykład Tata ćwiczy z nimi synchroniczne siad, łapa, kółeczko. Super im to wychodzi.

Przy psie jest sporo pracy. Przy psie asystującym - jeszcze więcej, bo trzeba z nim ćwiczyć i stale uczyć go czegoś nowego. Przy dwóch psach, a zwłaszcza przy mądralach - roboty jest od groma. A jeśli jeden z nich jest chory, a drugi młody i pełen energii, to można się zatrudnić na pełny etat + nadgodziny ;)

Dlatego do pomocy przy Blondynach mam sporą ekipę:

Mama przygotowuje im jedzenie i lekarstwa.

Tata wychodzi z nimi co 3-4 godziny i w niedzielę zabiera ich na długi spacer (w tygodniu nad jezioro czy na łąkę chodzę z nimi ja + obstawa).

Ewa trenuje niemal codziennie z Egonem, zabiera też go na spacery.

Dawid, opłacany przez Wartę Goldena ze środków wpłacanych przez darczyńców, nadzoruje trening i wychowanie Egona, pomaga nam rozwiązywać różne problemy, pokazuje, jak postępować w konkretnych sytuacjach.

trening

Monia chodzi z nami na spacery i przez pół miasta targa dla chłopaków mięsiwa, wnętrzności indycze i makabryczne kurze łapki.

Kasia i Kinia biegają z nami do weterynarza, na spacery i czeszą Blondynów, a czasami nawet kąpią.

To taki zarys, bo zdarza się np., że Monia idzie z nami na szczepienie, a Kasia na zakupy. Wymieniłam tylko podstawowy skład, bo towarzystwo do spacerów mamy urozmaicone.

trening

Wszystkim zaangażowanym - w imieniu swoim i Blondynów - serdecznie dziękuję! Bez Was ani rusz.

01:00, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (3) »
sobota, 11 sierpnia 2012

Dwa dni temu, na spacerze Egon po raz pierwszy sam z siebie podbiegł, ustawił się przy wózku i przy nim szedł. Pięknie też maszerował przy nodze.

Wczoraj - tak samo.

Jest to wielki przełom w szkoleniu, bo do tej pory owszem - ćwiczył, ale trzeba go było do tego mocno zmotywować, a o koncentrację w terenie było trudno. Musiał wejść w tryb ćwiczenia, by coś fajnego zrobić, ale zazwyczaj szybko z tego trybu wychodził.

Gorsze jednak jest to, że Egon pcha się do wózka także wtedy, gdy idzie przy nim Igor - bywa więc, że idą razem. Z czasem będziemy musieli pomyśleć o jakiejś smyczy combo.

Obiecane filmiki z początków szkolenia - w końcu na youtubie:

Jeśli zaś chodzi o klikanie, to zaczęliśmy od szuflady - Egon już załapał, że najważniejsze jest chwytanie sznureczka. Krok po kroku zbliżamy się do otwierania.

Poza tym uczymy Egona, że ze mną niekoniecznie można się bawić, tak jak z Igorem, nie wolno obgryzać mi kolczyków ani szyi.

Na wózek cały czas włazi, tylko coraz trudniej mu się na nim zmieścić. Pani Weterynarz, jak go ostatnio zobaczyła, to się pytała, czy to ten sam pies. Jest wielki. A największą ma głowę ;)

wozek

poregon

23:35, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (3) »
piątek, 03 sierpnia 2012

W naszym parku oddano do użytku piękne toalety. Pomijam fakt podziału użytkowników tego przybytku na: dziewczynki, chłopców, niepełnosprawnych i sprzątaczki. Podział ten wyraźnie jest zaznaczony - na poszczególnych drzwiach przyklejono wielkie, rozpoznawalne na pierwszy rzut oka postacie. Ale nie czepiajmy się szczegółów - najważniejsze, że są i to chyba za darmo.

Wydawałoby się więc, że to zniechęci panów do załatwiania się po krzakach, ale NIE. Niektórzy z nich uważają, że najfajniej jest się załatwić na skraju lasu, chociaż nowa, wyremontowana, zachęcająca toaleta jest o pięć kroków dalej.

Jeden z takich panów wylazł ostatnio na nas, gdy szliśmy z Ajkusiem. Zanim się pojawił, mój pies, widząc ruszające się krzaki, zamarł i podniósł uszy. Gdy w końcu miłośnik natury się przedarł, zobaczył nasz pełen oczekiwania duet, bo Blondyn był tak zaintrygowany, że nie było mowy o tym, by go ruszyć z miejsca.

- Tak Ajkusiu - rzekłam. - Oto wyłazi z lasu dziki zwierz.

"Dziki zwierz" spłoszony potruchtał w kierunku oczekującej na niego niewiasty. Mam nadzieję, że zawstydził się chociaż trochę.

22:00, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (4) »