monitoring pozycji
Egon i Łatek - pogodny golden i wiekowy kot. Łączy ich męska przyjaźń - szorstka i pozbawiona sentymentów. Dzięki nim świat jest lepszy - nie tylko dla autorki tego bloga.
RSS
niedziela, 28 września 2014

Od zdiagnozowania choroby Igora mija 2,5 roku. Po pierwszym rezonansie prognozy były kiepskie, po drugim - po prostu złe. Trzeciego już mu nie robiłam.

Tymczasem Igor nadal widzi i słyszy, ma apetyt i chęci na spacerki. Więcej śpi, przytył, okropnie chrapie, z powodu guza zrobiło mu się zagłębienie po prawej stronie głowy, ropieje też prawe oczko, ale... dalej chce mu się żyć.

igor14

Wiele osób pyta, czy nie powinnam go uśpić, czy on się po prostu nie męczy. Codziennie przyjmuje przecież mnóstwo tabletek, ma zakrapiane i czyszczone oko, Tata robi mu raz na dobę zastrzyk. Rozmawiałam na ten temat z naszą Panią Weterynarz i powtórzyła to, co wcześniej specjaliści, z którymi się konsultowałam - dopóki chce wychodzić na dwór, pije i je - nie ma potrzeby skracania mu życia. 

igosw

Z jedzeniem problem jest tylko taki, że wszyscy go chcą karmić - bo całe życie był odchudzany. "Niech sobie chociaż na koniec poje" - mówią dokarmiacze, ale żadnego końca na razie (dzięki Bogu!) nie widać, tymczasem Igor zaczyna przypominać średniej wielkości owcę - wielokrotnie z owcą go już pomylono. Na przekór prognozom wsysa wszystko, co mu podejdzie pod pysk, także to, co zostawi Egon - a mają oczywiście zupełnie różne karmy. 

Igor nie wie, że jest śmiertelnie chory. Nie myśli o przyszłości. Cieszy się z dobrego jedzenia, gości, głaskania, słońca, błota i kąpieli. Czasami nawet skubnie patyka. Żyje tu i teraz. Staram się uczyć tego od niego. Bo przecież i tak nie mam wielkiego wpływu na długość czasu, który nam dano...

jedno

Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy wspierają nas finansowo - leczenie Igora jest coraz bardziej kosztowne. Wykorzystaliśmy już wszystkie środki - ponad 10 000 zł - które zebrała dla nas Fundacja Psi Los. Cały czas trwa zbiórka na portalu Siepomaga. Zebrane pieniądze przeznaczam głównie na zastrzyki, tabletki i wizyty u weterynarza - wszystko to jest konieczne, by Igor nie cierpiał, jak najdłużej cieszył się dobrą formą i życiem. 

W imieniu swoim i Igora dziękuję za wpłaty, dobre myśli, trzymanie kciuków i troskę :) Dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy sami. 

01:02, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (2) »
piątek, 26 września 2014

Podczas chorowania zazwyczaj nie śpię w nocy. Tak było i tym razem - miałam więc okazję obserwować nocne wędrówki moich zwierzaków w naszym wyremontowanym i przemeblowanym pokoju. Na co dzień śpię jak zarżnięta, nie wiedziałam więc, że Blondyni mają swoje stałe miejscówki, które prędzej czy później w nocy zajmują. 

Egon śpi w pontonie przy moim łóżku - rzadziej na legowisku pod oknem.

Igor śpi przy szafie, w przejściu, żebym przypadkiem cichaczem gdzieś nie wyjechała w nocy.

Łatek śpi ze mną (zawsze, gdy jestem chora), a w środku nocy przenosi się na wózek. 

Igor chrapie jak stary chłop. 

Egon zmienia ciągle pozycje, boczki, przewraca się i w nocy jest tylko trochę mniej aktywny niż w dzień ;)

Natomiast Łatek jest z całego towarzystwa najspokojniejszy i w ogóle go nie słychać. Ale lubi się myć, siedząc na kocu, którym się przykrywam. Lubi też spać w zagięciach moich nóg i kładąc się (w stylu łudząco przypominającym goldena) zazwyczaj mnie budzi. 

Dobrze więc, że pokój mamy duży, bo nocujemy trochę jak na koloniach :) Jest głośno, tłoczno, sympatycznie i raźniej, zwłaszcza, gdy człowieka męczy bezsenność :) 

igorspi

Czasami ponton przy łóżku zajmuje Igor, ale zazwyczaj króluje w nim Egon :)

23:25, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »