monitoring pozycji
Egon i Łatek - pogodny golden i wiekowy kot. Łączy ich męska przyjaźń - szorstka i pozbawiona sentymentów. Dzięki nim świat jest lepszy - nie tylko dla autorki tego bloga.
Kategorie: Wszystkie | Egon | Łatek
RSS
piątek, 26 września 2014

Podczas chorowania zazwyczaj nie śpię w nocy. Tak było i tym razem - miałam więc okazję obserwować nocne wędrówki moich zwierzaków w naszym wyremontowanym i przemeblowanym pokoju. Na co dzień śpię jak zarżnięta, nie wiedziałam więc, że Blondyni mają swoje stałe miejscówki, które prędzej czy później w nocy zajmują. 

Egon śpi w pontonie przy moim łóżku - rzadziej na legowisku pod oknem.

Igor śpi przy szafie, w przejściu, żebym przypadkiem cichaczem gdzieś nie wyjechała w nocy.

Łatek śpi ze mną (zawsze, gdy jestem chora), a w środku nocy przenosi się na wózek. 

Igor chrapie jak stary chłop. 

Egon zmienia ciągle pozycje, boczki, przewraca się i w nocy jest tylko trochę mniej aktywny niż w dzień ;)

Natomiast Łatek jest z całego towarzystwa najspokojniejszy i w ogóle go nie słychać. Ale lubi się myć, siedząc na kocu, którym się przykrywam. Lubi też spać w zagięciach moich nóg i kładąc się (w stylu łudząco przypominającym goldena) zazwyczaj mnie budzi. 

Dobrze więc, że pokój mamy duży, bo nocujemy trochę jak na koloniach :) Jest głośno, tłoczno, sympatycznie i raźniej, zwłaszcza, gdy człowieka męczy bezsenność :) 

igorspi

Czasami ponton przy łóżku zajmuje Igor, ale zazwyczaj króluje w nim Egon :)

23:25, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 lipca 2014

Remontów w naszym domu najbardziej nie lubi Łatek, bo przeżył jeden, gruntowny, który dał mu solidnie popalić. Był więc w szoku, gdy pewnego popołudnia zastał mój pokój znowu w rozbiórce. Wygrałam bon w OBI i postanowiłam nieco przemeblować/odmalować moje królestwo. Pokój zajmuję z Blondynami, więc chcąc, nie chcąc, musieli uczestniczyć w remontowym szaleństwie. Eguś oczywiście bardzo się ucieszył, że coś się dzieje i bez wytchnienia nadzorował prace...

remont

... ku utrapieniu ekipy remontowej, która zdając sobie sprawę, jaką rolę odgrywają w tym domu psy, miała do ich wszędobylstwa anielską cierpliwość i raczej nie komentowała.

Igor wolał trzymać się ze mną, więc w pewnym momencie wspólnie wylądowaliśmy na łóżku w pokoju rodziców i utknęliśmy tam na jedną długą sobotę. Później nasz senior zajął najbardziej odpowiednią miejscówkę, czyli łoże zbudowane z dwóch pontonów i w nim spędził część tego zamieszania. 

igorremont

Kartonów przybywało...

kartony

... pokój zmieniał swe oblicze...

nowy

A Egon robił minę "Keep calm" :D

remont2

Remont miał trwać trzy dni. Trwa trzy tygodnie :D Ale mamy już jak mieszkać i przyjmować gości, a to najważniejsze. Może za tydzień uda nam się zakończyć i odgruzować. 

Dziękujemy

Dorotce

Basi Mrufie

i Kasi

które dzielnie pakowały, przeglądały i układały. Bez Was ten remont trwałby rok!:)

19:39, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 lipca 2014

Długo nie wiedziałam, kto nauczył Igora jeść lody. Dowiedziałam się przypadkiem. Któregoś lata poszłam na wsi do kościoła i gdy z niego wyszłam, zaczepiła mnie jedna z cioć, pytając, czy Mamusia też jest, bo Tatę przed chwilą widziała z pieskiem na lodach.

- Na lodach? - zapytałam z trwogą, bo Igor był wtedy na radykalnej diecie. 

- Taaa, jedli sobie przed sklepem, każdy swojego - orzekła ciocia, a ja prawie tam zeszłam na serce. 

Wiem więc dzięki komu mój pies został fanem lodów - w każdej postaci. Zdarzyło nam się w związku z tym parę lodowych wpadek, ale ostatnio był spokój. 

Igor jest już misiem - turla się spokojnie i statecznie, nie przewidziałam więc żadnych przygód z jego udziałem. Nie doceniłam jego poczucia humoru. W ostatnią sobotę, nad jeziorem, szedł sobie (oczywiście bez smyczy) mokry i zadowolony, lekko utytłany w piachu i ziemi. Nagle podszedł do pary siedzącej na ławce i zatrzymał pysk centymetr od loda trzymanego przez kobietę. Zamarł i ruszał jedynie oczami. Jego mina mówiła:

- Hej, to ja, Igor. Jestem czarujący i kochany, daj loda.

Ja zamarłam również, bo w duchu już widziałam, jak wyciąga jęzor, a babeczka porządnie mnie opieprza.

Ale nie. Igor - dżentelmen stał sobie i czekał. Za nic w świecie nie chciał się ruszyć. Kobieta więc wzięła łyżeczkę, nabrała loda i mu podała. O, i to spotkało się z entuzjazmem! jednak wcale nie poprawiło sytuacji, bo Igor nie zamierzał na tym poprzestać. Czekał na dokładkę. 

Było mi bardzo wstyd :D Takie popisowe żebranie i upór godny prawdziwego osła!

Groźby i prośby nie pomogły, więc mężczyzna towarzyszący kobiecie... dał jej drugą łyżeczkę i Igor dostał kolejną porcję. A następnie położył się u ich stóp.

Obciach! Kudłaty lodożerca w natarciu!

Para była rozbawiona, ja w sumie też, ale przecież nie mogliśmy tak sobie wspólnie randkować na ławce, mężczyzna więc w końcu podjął męską decyzję i stwierdził, że jak oni pójdą, to Igor pewnie też. I faktycznie. Nadzieje na kolejną porcję lodów zniknęły, mogliśmy iść do domu. 

- Bo byś mu kupiła loda, to nie żebrałby po ludziach - oświadczyła mama, gdy wróciłam do domu. 

:D Igor ma więc obiecane, że pójdziemy na lody. Jest już tak chory, że jeden waniliowy na pewno mu nie zaszkodzi. 

iggo

Igor suszy się na słoneczku tuż przed lodowym natarciem ;) fot. Kasia Kowieska

22:42, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (4) »
środa, 18 czerwca 2014

Bo nad jeziorem spotykam trzech wędkarzy ukrytych w zaroślach, a nie piętnastu. Konflikt "psiarze - wędkarze" trwa w Tychach od dawna. Chwilowo, pod wpływem piłki nożnej, przestał istnieć. Niech żyje futbol i jego moc spawania męskich tyłków do kanap :) Niech siedzą na nich jak najdłużej, a Blondyni w tym czasie będą się swobodnie kąpać, bez ryzyka zaplątania w żyłki i nadziania na haczyk. 

21:47, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 02 czerwca 2014

Od jakiegoś czasu Igor musiał zrezygnować ze swojej ulubionej rozrywki - patyków. Teraz zostało mu jedynie "niuchanie", czyli wynajdywanie jakiś interesujących zapachów, ewentualnie kopanie w miejscu, gdzie woń jest wyjątkowo intensywna. Podczas spacerów miewamy więc postoje, bo Igor penetruje łąki. Łazi, wącha, kopie, odpoczywa, znowu łazi, rozmyśla, zmienia szlak, zawraca, wącha, wącha, wącha...

Wszystko to musi robić w tajemnicy przed Egonem, bo jak Egon się zorientuje, to wpada, kopie dziurę na pół metra i cały rytuał "niuchania" szlag trafia. 

lakaie

Niestety, podczas wypraw nad Wartę, w okolice, gdzie w ogóle nie ma ludzi, chłopcy dokonali makabrycznego odkrycia. Wytropili pieska przywiązanego do drzewa, szczelnie otoczonego krzakami. Piesek już się rozkładał, ale widoczna była wyraźnie głowa i kolorowa obróżka...

Jak można zostawić kogokolwiek na takim pustkowiu na pastwę losu?

Czytałam wielokrotnie o tego typu sytuacjach, ale po raz pierwszy spotkałam się z czymś takim namacalnie. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie poziomu okrucieństwa człowieka, który robi coś takiego. 

 

18:44, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 26 maja 2014

Łatek - 14 lat, 4 zęby i dalej przynosi ptaki do domu. Egon zdębiał, bo ptak w pysku kota nadal się ruszał. Kot lamentował, bo Tata zabrał mu ptaka i wypuścił na dwór. Czy przeżył - trudno powiedzieć. Chyba wolałabym, by mój kot grzał tyłek i nie wystawiał nosa za próg. 

A wygląda na takie niewiniątko... :)

latek

23:51, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 maja 2014

Igor bardzo się zestarzał tej zimy. Codziennie dostaje zastrzyki, trochę ogłuchł - w terenie, gdy nie widzi, kto go woła, nie wie, w którą stronę iść. Wydaje nam się, że nie słyszy na to chore ucho. Dużo śpi, strasznie chrapie.

Nadal jednak chętnie chadza na spacerki - o ile nie ma upałów. Te znosi bardzo kiepsko. Lubi, kiedy wychodzimy sami, bez Egona, jak za starych, zdrowych czasów. Teraz, gdy jest statecznym emerytem, w parku zawsze kogoś proszę, by mi go odpiął ze smyczy - wówczas może się spokojnie wykąpać w jeziorze, poleżakować na plaży. 

Czasami wykorzystuje swoją pozycję emeryta - kładzie się na chodniku i nie wstaje, dopóki nie pójdę w tę stronę, w którą chce. A ja najczęściej ulegam, bo nie mam serca mu odmawiać. Chodzimy więc szlakami wyznaczanymi przez Blondyna i dużo rozmawiamy.

Igor został miłośnikiem lanych klusek i innych miękkich przysmaków, które łatwo i szybko się połyka. 

Ożywia się na widok dzieci :), na widok klikera i na zapach paczki z zoologicznego :D

Organizujemy mu codzienność na miarę jego możliwości. Dlatego tegoroczny urlop spędziliśmy na Ruince - z ewentualnością powrotu w każdym momencie do Tychów, spokojnie, statecznie, wybywając od czasu do czasu nad Wartę.

rzeka

Zero ludzi, duże przestrzenie, soczysta zieleń i woda - to Blondyni lubią najbardziej.

maj1

egonw

igorw

wartae

Egon mógł się wyszaleć za wszystkie czasy, a także poćwiczyć odwoływanie od kur, bo tylko kury spotykaliśmy podczas tych wycieczek. 

Wielkie emocje u Blondynów budziły odwiedziny dziewczynek - Ady i Tosi, które miziały, karmiły i z cierpliwością znosiły wylewność uczuć, objawiającą się lizaniem, szczekaniem, napieraniem i podgryzaniem (to wszystko oczywiście w wykonaniu Egona, Igor po prostu dreptał, machał ogonem i próbował dopchać się do towarzystwa). 

Urlop więc udany i już planujemy kolejne wyprawy na wieś, bo wiosna w pełni, ogród kwitnie, a ekipa czeka na nasze powroty :) 

 

13:05, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 maja 2014

Łatek, mój kot, w wakacje będzie miał 14 lat. Jest dokładnie taki jak ja - z roku na rok coraz bardziej zgryźliwy. Okropnie awanturuje się o jedzenie, jest bardzo wybredny i ciągle go nosi - chodzi na spacery dookoła bloku, na szczęście się nie oddala. 

Gdy przyjeżdżam z imprez i koncertów, czeka na mnie na parkingu. Gdy w marcu miałam krwotok, obudził moją Mamę.

Łatek jest całkowitym przeciwieństwem Egona - zdystansowany, ograniczający kontakty z ludźmi (ostatnio sypia wciśnięty między książki na biblioteczce, gdzie nikt go nie może zauważyć). Dlatego ich relacje od początku są trudne. Egon chciałby Łatka przytulić do serca, a Łatek chciałby Egona zdzielić (często widzę, jak ostatnimi siłami się powstrzymuje). 

Na szczęście nasz Księciunio, nauczony błędami młodości (na przywitanie dostał od Łatka w pysk), okazuje swą miłość hałaśliwie, ale kontaktu fizycznego unika. Gdy Łatek wraca do domu, skacze dookoła niego i się cieszy, co Łatek przyjmuje z pobłażliwą obojętnością. 

Egon nie zdaje sobie sprawy, że jest z dziesięć razy większy od kota :D Za to kot ma świadomość przewagi i czasami sypia w psim pontonie - sam na wielkim legowisku. Kiedyś, w nocy, Igor przychodzi do mojego pokoju, patrzy - w Egona pontonie Łatek, w jego pontonie Egon, westchnął i poszedł spać do rodziców na dywanik :D

blondyniikot

Egon też zazwyczaj ustępował - ale kiedyś stracił cierpliwość i z miną: "O, stary, ja na płytkach sypiać nie będę!" wpakował się do pontona tuż obok Łatka. Leżeli do siebie tyłem, ale cóż to był za przełom w tej relacji!

wpontonie

Igor akceptuje Łatka, Łatek przyjmuje do wiadomości obecność Igora, Igor znosi Egona, a Egon kocha wszystkich :D 

14:00, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 lutego 2014

Siedzimy sobie wczoraj z Blondynami, ja piszę przy biurku. Nagle Igor wstaje, podchodzi do drzwi i patrzy na mnie bezradnie - chce wyjść, a sam już nie otworzy, bo unika nie tylko szerokiego rozwierania pysia, ale też ciągnięcia czegokolwiek.

- Egon, otwórz wujkowi - mówię, Egon więc wstaje, podchodzi i otwiera drzwi. Igor wychodzi, a mnie łezka kręci się w oku ze wzruszenia.

Nawet nie wiem, kiedy młody z głuptaka...

 egon

... zmienił się w psa pracującego (poniżej podczas nauki szukania telefonu).

 egonp

Igor już się nie pcha, by podnosić przedmioty, które spadły, ale nadal lubi włączać światło. Trenujemy więc w trójkę, komendy są podzielone i odpowiednio dopasowane do możliwości. Śmiejemy się, że jak tak dalej pójdzie, to Egon będzie Łatkowi otwierał okno - zawsze się okropnie denerwuje, gdy nie ma go kto wpuścić i miauczy wniebogłosy, siedząc na parapecie ;) A jeśli Eguś pomaga mnie, pomaga Igorowi, to kota pewnie też obsłuży...

17:10, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 10 lutego 2014

Śniło mi się dzisiaj, że dostałam się w zaświaty, do jakiegoś dziwnego miejsca, które na pewno nie było niebem. Wyglądało trochę jak hotel. Był ze mną Igor. Zbliżała się pora spania i babeczka, która mnie oprowadzała, wsunęła go do takiej szatniowej szafki. Zniknął w niej, a właściwie wchłonął się w nią, co mnie zaniepokoiło. Przewodniczka, widząc, że się wystraszyłam, powiedziała, żebym się nie martwiła, bo to nie jest Igor, tylko taki fantom i rano znowu go wyciągnie.

- To gdzie jest mój pies? - zapytałam.
- Został - odpowiedziała, dając mi do zrozumienia, że tylko ja umarłam, a Ajki nadal żyje.
- Jak został, jak ja się nim przecież opiekuję! Najlepiej! Nikt się nim tak nie opiekuje! - zdenerwowałam się nie na żarty.

Zostawiono mnie samą, przewodniczka zniknęła za jakimiś drzwiami, z kimś dyskutowała i w pewnym momencie usłyszałam, jak mówi:

- Dajmy jej jeszcze rok, bo ona bez tego psa tu nie wytrzyma, rok wystarczy...

I się obudziłam.

Jak widać, jeśli chodzi o Igora, jestem w stanie awanturować się w każdych okolicznościach i żadne kompromisy nie wchodzą w grę :)

15:47, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (6) »